Kurczaki wcale nie z rożna:):) tylko ze ślicznego papieru Stamperii. Drzewko również z tego samego papieru a reszta krajobrazu domalowana. Pudełeczko jest małe ale po prostu musiałam coś z tych kurczaków-odrobinek zrobić :) Na większe projekty nie mam chwilowo czasu, nawet na dokończenie malowania drugiej tury mebli do mojego kącika twórczości radosnej też nie ma ...A pogoda popada ze skrajności w skrajność-jak leje to leje 3 tygodnie pod rząd jak zaczyna być ciepło to tak, że się niedobrze robi (szczególnie kiedy się w korkach w mieście stoi brrrr). A przecież starożytni mawiali że najlepszy jest złoty środek hehe No cóż aura i przyroda mają w nosie mądrośći starożytnych i w zależności od chumoru-albo nas topią albo smażą w zbyt wysokich temperaturach ech...Póki co lecę podlewać na taras kwiaty bo im deszcz nie groźny natomiast ostre słońce "wysusza" :)
wtorek, 30 czerwiec 2009
niedziela, 21 czerwiec 2009
Maki
Dziś rankiem kiedy otworzyłam oczy ukazał mi się widok cudny-w wazonie ujrzałam przepiękne polne maki...Przez moment nie wiedziałam skąd one tutaj bo przecież kiedy zasypiałam około godziny 00:45 nie było ich ...Kiedy oprzytomniałam uświadomiłam sobie że to nie żadne skrzaty ani krasnale tylko mój kochany mąż!!!!!! Wstał o godzinie czwartej rano i w tę najkrótszą w roku noc nazbierał bukiet makowych piekności specjalnie dla mnie...na naszych polach za brzozowym zagajnikiem na górce.Po prostu odebrało mi mowę!!!! Jestem wzruszona i wciąz zadziwiona ...i to chyba dobrze -dziecko lekko naiwne jeszcze we mnie nie umarło i wciąż wierzy w MIŁOŚĆ, NADZIEJĘ I PRZYJAŹŃ!!!
wtorek, 16 czerwiec 2009
Na niepogodę -najlepsze jest ...
...przemalowanie mieszkania lub mebli-jeśli się takie na podorędziu znajdą ma się rozumieć bo mieszkanie zawsze jakieś jest:):) Powolutku-bo i czasu luźnego niewiele, powstaje na moim poddaszu miejsce, które szumnie nazywam "pracownią" :). Wyszperałam na giełdzie meble z tzw. wystawek-szafę, dwie witrynki i jeszcze kilka drobiazgów i powoli nadaję im nowy wygląd. Witryny i szafa wykonane są z laminatu więc praca z nimi nie jest najprzyjemniejsza ale o zakupie tych sprzętów zadecydował ich miły dla oka kształat oraz jeszcze atrakcyjniesza cena! Tak więc troszkę się namęczyłam przy matowieniu mebli papaierem ściernym oraz reperowaniu niewielkich ubytków, a następnie ich zamalowaniu farbą w kolorze pastelowej orchidei. Po pięciu malowaniach uznałam, że wystarczy i całość ozdobiłam szablonami. W szafie jest kilka półeczek, które idealnie pomieszczą liczne farby, pędzle i inne media do deku oraz scrapów:) Na zdjęciu szafa i jedna z witrynek (druga podobnie jak dwie mniejsze półki czeka na wolny weekend)
I jeszcze mój roboczy stół mojego autorstwa. Przy realizacji pomógł mąż :) Krzesło z odzysku. Kącik jak widać jeszcze nie zagospodarowany ale co tam-jak pomaluję ściany i takie tam inne to pokażę następnym razem:). Pozdrawiam w ten paskudny deszczowy i zimny dzień!!
Na koniec zapraszam na stronkę RUSTIC HOME-na małe śłodkości i sliczności!!
I aby nam przez tę niepogodę za oknami humory dopisywały zapraszam na blog MAI oj można tam zobaczyć i przy duuuuuzym szczęściu wylowsować haftowane cudeńka!
czwartek, 4 czerwiec 2009
Cudne zielenie!!
Zajrzałam na blog DAISY i znalazłam tam takie śliczności zielone do wylosowania!!!! I nie mogłam się powstrzymać i spróbuję szczęścia :)
wtorek, 2 czerwiec 2009
Akademia Rękodzieła:)
Jak zawsze czasu zbyt mało!!!! A do tego wiosna (juz latem pachnie !) -moc pracy wokół domu! Wyprawy po kwiaty i krzewy nie ustają, robię nowe nasadzenia, zapełniam taras kwiatami kolorowymi i cudnymi ...no i na komputer jakoś czasu nie ma...Na moim poddaszu powstaje moja osobista pracownia !!!!! powstaje przy udziale moich rąk własnych-w końcu kuchnia będzie czysta i wolna od farb lakirów i papierów hehehe. W tym pędzie udało mi się wyrwać na jeden dzień do Lublina na warsztaty i szkolenia dekupażowe!!!!!!!! Wszystko to dzięki STAMPERIA BOCIAN POLSKA, z którą współpracować mam ogromną przyjemność!!! Akademia Rękodzieła odbyła się w dniach 11-13 maj 2009 w siedzibie firmy w Lublinie przy ulicy Nowy Świat. Gospodarze i właściciele -Pani Ania Boniszewska-Bocian i Pan Tadeusz Bocian to fantastyczni pełni pasji ludzie, którym udało się stworzyć w polskich realiach miejsce oderwane od szarej rzeczywistośći, gdzie pasjonaci dekupażu, biżuterii, skrapów, filcowania znajdą coś dla siebie a dzięki systematycznie prowadzonym warsztatom i kursom mogą pogłębiać swoje umiejętności . Całemu zespołowi należą się słowa uznania za profesjonalizm i co nie mniej istotne za stworzenie przemiłej atmosfery. To przecież nie przypadek, że na warsztaty przyjeżdżają już nie pierwszy raz osoby, którym do Lublina baaardzo "nie po drodze"-400 i wiecej kilometrów!!!!! Akademia Rękodzieła miała bardzo bogaty program szkoleniowy. Gościem specjalnym była Monika Paruta z Włoch, ktora prowadziła kursy dekupażu dla zaawansowanych. W trakcie warsztatów odwiedziła nas telewizja-mogłyśmy podpatrywać przez chwilę jak wyglada praca w TV od kulis!!. Ciekawych obejrzenia tego co działo się na warsztatach zapraszam na stronę Stamperii a poniżej przedstawiam kilka zdjęć z warsztatów oraz dwie moje prace, które udało mi się w miarę przyzwoicie sfotografować.
Pierwsza praca to zegar w klimatach romantycznych-do jego wykonania wykorzystana została technika frotaż, szablon i dekupaż oraz decorative painting. Zegar pasuje idealnie do mojej pracowni na poddaszu!!
I moje ulubione pachworkowe malowanki!! tym razem w połączeniu z dekupażem. Tabliczka zawieszka do dziecięcego pokoju :)
Oto pracownia w której panowała wielka radocha z faktu że możemy sobie wspólnie podekupażować :) Jak zawsze trwała wymiana myśli , dzielenie sie doswiadczeniem i wspólne narady pt.-"który kolor bedzie lepszy" , "czy kompozycja jest dobra czy należy ją zmienić?" Nie jest bowiem rzecza łatwą podjecie takiej decyzji w 30 sekund!!:) Pozdrawiam serdecznie wszystkich !!!!
poniedziałek, 11 maj 2009
Szaleństwa sobotniej nocy:):):)
Ostatni majowy Weekend był cudownie szalony!!!!Przyczyniło sie do tego kilka osób:) Po pierwsze -para młodożeńców u których szalałam na przyjęciu weselnym do białego rana!!!! Można powiedzieć, że przetańczyłam całą noc!! A drugie szaleństwo-w tym samym czasie kiedy szalałam na parkiecie urodziła się moją cudowna maleńka chrześnica NINA. W niedzielę po południu kiedy niekoniecznie byłam jeszcze przytomna pojechałam do szpitala odwiedzić mamusię i bobasa. Mała jest urocza!!! A ponieważ to córka mojego brata mogę doszukiwać się w niej fizycznego podobieństwa do mnie hihi. Na razie pani położna uznała, że faktycznie-szerokie ramionka ma po cioci a nosek po bokserze :):):):)Zobaczymy jak będzie dalej:)
Ludzie się żenia, rodzą dzieci-jest cudowny maj!!! Nasz Uroczyskowa Gosia obchodziła urodziny-dla niej udało mi się przygotować szufladki w jej ulubionych klimatach. Foty nienajlepsze bo w biegu wykonane ale szyfladki wyglądają mniej wiecej tak . Połączyłam w tej pracy tchniki decoupage, szablonu i mojego patchworkowego malowania.
W wersji pierwotniej na górze miało "nic nie być" bo Gosia postawi tam zapewne jakieś pudełeczka ale w końcu uznałam, że kilka fruwających istot mogę domalować i tak oto są motylki i pszczółki:)
czwartek, 30 kwiecień 2009
Lenistwo pozorne!!!
Wszystkim DOBRYM ANIOŁOM ,które uznały mój blog za przyjacielski i bliski ich sercom DZIĘKUJĘ , DZIĘKUJĘ I RAZ JESZCZE DZIĘKUJĘ!!! Dla mnie osobiście to wielkie wyróżnienie!!! Nie chcę wyjść na egzaltowaną panienkę ale otrzymując tak miłe gesty przyjaźni człowiek jakiś lepszy się staje ...wszak wyróżnienia zawsze zobowiązują :):):)i człek nie czuje się samotnym w wirtualnej przestrzeni gdzie wiekszość osób zna się głównie z zaglądania na blogowe strony (rzadziej osobiście ale i to się zmienia z czasem!). Buziaki przesyłam wszystkim!!
Wiosna nastała na dobre w związku z czym mam ogromne zaległości w serfowaniu po blogowym świecie!!!! Dookoła domu mnóstwo pracy a dzień przepływa za dniem tak jakoś szybko! Nim się człowiek zorientuje już nowy krzaczek wsadzony, rabata skopana i ...wieczór puka w okna! A w głowie już lęgną się nowe projekty na nastepny dzień! Nie zaprzestałam rzecz jasna stricte "rękodzielniczej " twórczości-tej mniej ogródkowej ma się rozumieć:) i coś tam sobie tworzę ale nim skończę chcę pokazać coś co już poczyniłam jakiś czas temu -mianowicie wieszaczki. Właśnie uświadomiłam sobie iż od dawna niczego w tym temacie nie "zdekupażowałam" a przecież te wieszaki, które wiszą w mojej garderobie tak fajnie wyglądają... ubrania które na nich wiszą mają "inny klimat" !! Fotki pierwszego troszkę ciemne ale niech tam-wieszak w stokroki z mojego ulubionego choć trudnego w "obróbce" papieru SWEET ROSE". Kiepsko na zdjęciu widać pastelowe turkusowo-niebieskawe cieniowania. Lubię bardzo ten wieszaczek-ot taki romantyczny:)
Misiowy powstał w związku z miłością naszej Uroczyskowej BEI do misiów :):) Zrobiłam więc misiowy wieszak. Wielką frajdę sprawiło mi malowanie deszczu i kałuż, może dlatego, że sama lubię wskoczyć w kaloszki i podreptać sobie w świat kiedy z nieba płynie ciepły drobny deszczyk-taki jak na wieszaku:):) Dzisiaj misiowy wieszak mieszka w pokoju Tymcia-ślicznego Boewego synka i "dźwiga" na sobie ubranka małego chłopca:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






